🌈 Najgorsze Piwo W Polsce

Newsy. Polskie mięso najgorsze w Europie - miażdżący raport NIK. Wolelibyście nie wiedzieć, co w nim jest. 11 stycznia 2022. Dramatyczną sytuację na rynku polskiej żywności, potwierdziła Najwyższa Izba Kontroli. Także Audyty Unii Europejskiej wskazują, że powinniśmy zacząć się martwić jakością polskiego mięsa i Anna Rejer. Najlepsze Polskie Marki to nowy ranking „Forbesa”, stworzony we współpracy z firmą badawczą Minds & Roses. Zestawienie uwzględnia wartość finansową marek i porównuje, jak cenne są te tworzone w świecie finansów, handlu czy telekomunikacji. Łączna wycena marek naszych laureatów to niemal 51 mld złotych. W ród respondentów w wieku 20-22 lata a¿ 28% bardzo lubi piwo, natomiast w grupie osób w wieku powy¿ej 25 lat ju¿ tylko 11,5%. Podobna sytuacja wystêpuje równie¿ w ród ankieto- Piwo to napój uwielbiany przez ludzi na całym świecie. Od wieków ważone jest na różne sposoby w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Holandii oraz oczywiście – w Polsce. Orzeźwiający smak, stosunkowo niska zawartość alkoholu i coraz szersza oferta piw z całego świata sprawiają, że napój ten z roku na rok zyskuje na popularności. @eru_iluvatar: chyba nikt z Was nie pił piwa OLD KEG w plastikowej butelce. Były do kupienia w nieistniejącym już sklepie PLUS. Na samo wspomnienie mam odruch wymiotny. Żeby zobrazować jakość tego piwa tym, którzy go nie znają to powiem, że w promocji kosztowało czasem 90 groszy ( ͡° ͜ʖ ͡°) +: W 2022 roku sprzedano tyle samo piwa, co rok wcześniej, za to wartość rynku wzrosła o 10 proc. - wynika z danych NielsenIQ. Chociaż cieszyć może brak spadków, wyniki te nie napawają Takie właśnie są nasze piwa regionalne, które warzymy według tradycyjnej receptury. Regionalne piwa, które znajdziesz w ofercie Schroniska Bukowina to idealna propozycja dla prawdziwych koneserów dobrego, tradycyjnego smaku. Nasz sklep z piwem regionalnym oferuje różnego rodzaju gatunki tego trunku – piwa jasne, smakowe. W Polsce mieliśmy wtedy najbardziej chyba oryginalne smaki piwa w Europie, bo każdy browar miał swój oryginalny i niepowtarzalny smak, ale wydawało się wtedy, że Tuborg to dopiero jest prawdziwy smak piwa, o naiwności. Dzisiaj mamy te Carlsbergi i Heinekeny zalegające wszelkie kąty w supermarketach, i niczym nie różniące się od Aha, z obecnych sześciu piw wcześniej piłem tylko trzy, w tym najgorsze piwo w moim życiu i jako pierwsze oceniane pod kątem tego bloga – Lubuskie Zielone. Naprawdę jest się czego bać. Jako wzorzec barwy zaproponowałem Ludwika – bodajże najpopularniejszego w tym kraju płynu do mycia naczyń o intensywnie zielonej barwie. XFkN6. W 2020 roku branża piwowarska odprowadziła do budżetu państwa ponad 11 mld zł z tytułu podatków, wygenerowała wartość dodaną sięgającą 18,5 mld zł i utrzymywała łącznie ponad 115 tys. miejsc pracy – wynika z raportu Deloitte’​a. Mimo pandemii oraz związanych z nią zawirowań rynkowych i gospodarczych wsparcie browarnictwa dla polskiej gospodarki okazało się nawet większe niż w poprzednich latach. Trudna sytuacja pandemiczna, duży wzrost akcyzy z początkiem tego roku i szybki wzrost kosztów surowców powodują jednak, że polscy browarnicy z dużym niepokojem patrzą na nadchodzące miesiące. Sytuację pogarsza także kiepska kondycja powiązanej z browarami branży gastronomiczno-hotelarskiej (HoReCa). Fot. YAY Foto/ hitdelight – Pod względem wielkości produkcji polska branża piwowarska zajmuje trzecie miejsce w Europie. Ustępujemy tylko takim gigantom jak Niemcy czy Wielka Brytania. W ostatnich latach ta produkcja dochodziła do 40 mln hektolitrów piwa rocznie. To jest ogromny potencjał i ogromny wpływ na polską gospodarkę, chociażby poprzez liczbę osób zatrudnionych w branży czy daniny płacone bezpośrednio do budżetu państwa – wskazuje w rozmowie z agencją Newseria Biznes Julia Patorska, Partner Associate w Deloitte. Branża piwowarska jest w Polsce jednym z silniejszych sektorów przemysłu. Bezpośrednio zatrudnia ok. 9,5 tys. osób, ale z produkcją i sprzedażą piwa związane są też miejsca pracy w przemyśle lekkim, handlu, transporcie czy branży HoReCa. Łączne zatrudnienie, utrzymywane dzięki branży piwowarskiej, w 2020 roku sięgnęło więc aż 115 tys. miejsc pracy. Co więcej, browarnictwo generuje też znaczne wpływy do budżetu państwa z tytułu podatków, które w 2020 roku wyniosły 11,14 mld zł. Jednak produkując piwo, dokonując zakupów u polskich dostawców i wypłacając wynagrodzenia, branża piwowarska wytwarza również tzw. wartość dodaną, czyli najważniejszą składową PKB. Ta w 2020 roku osiągnęła z kolei wartość 18,5 mld zł. – W tym trudnym, pandemicznym roku wiele wpływów do budżetu spadało. Natomiast branża piwowarska nie tylko zdołała utrzymać poziom zatrudnienia i produkcji, ale nawet zwiększyła wpływy do budżetu w stosunku do 2019 roku – zauważa Julia Patorska. Analizy Deloitte’a (raport „Podsumowanie analizy wybranych wskaźników wpływu przemysłu piwowarskiego na polską gospodarkę i otoczenie”) pokazują, że kiedy w 2020 roku całkowite dochody budżetowe państwa spadły o 1 proc., wpływy podatkowe z browarów rosły w tym czasie całościowo o 2 proc. Podatek akcyzowy, wpłacony przez browary, był większy o ponad 5 proc., podatek PIT – o 1,3 proc., a VAT – aż o 11 proc. rok do roku. – Ostatnie dwa lata pokazały, że mimo trudności rynkowych związanych z pandemią branża piwowarska pozostała stabilnym płatnikiem podatków, stabilizującym finanse publiczne poprzez wpłaty z tytułu akcyzy czy innych podatków do budżetu centralnego i budżetów lokalnych. Spodziewamy się, że w tym roku będzie podobnie – mówi Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny ZPPP – Browary Polskie. – Jednocześnie to, że jesteśmy dobrym i stabilnym płatnikiem podatków, nie oznacza, że branża nie przeżywa trudnych chwil. Wręcz przeciwnie, ostatnie dwa lata wpłynęły na nas bardzo negatywnie. Jak podkreśla, na przestrzeni ostatnich miesięcy branża otrzymała trzy mocne ciosy. Pierwszym była pandemia COVID-19, która spowodowała załamanie optymizmu konsumenckiego, ograniczenie spotkań towarzyskich i wydarzeń masowych oraz zamknięcie na wiele miesięcy lokali gastronomicznych. W efekcie w 2020 roku konsumpcja piwa spadła do poziomu 93,6 l na osobę, najniższego od 10 lat. Równocześnie o ok. 4 proc. zmniejszyła się też produkcja piwa. – Gastronomia bardzo ucierpiała. Rzadziej wychodzimy do lokali, zmniejszył się ruch turystyczny, centra miast nawet w sezonie bywały opustoszałe. Część lokali nie przetrwała, inne mierzą się z poważnymi wyzwaniami, jak chociażby wzrost kosztów energii i gazu. Obawiam się, że bez mocnej ingerencji państwa gastronomii ciężko będzie wyjść na prostą. Dlatego postulujemy, żeby obniżyć VAT nie tylko na żywność, ale na całość oferty gastronomicznej. To pozwoliłoby tej branży złapać oddech i poprawić płynność finansową – mówi Bartłomiej Morzycki. – O ile my nie oczekujemy wprost sektorowej pomocy ze strony państwa, o tyle powinno ono jednak zaingerować niższym VAT-em na całość oferty gastronomicznej, w tym właśnie na piwo, które jest w gastronomii drugą najpopularniejszą, najczęściej spożywaną kategorią po jedzeniu i mogłoby być impulsem do odbicia się sektora. – Jako browary regionalne uważamy, że to jest ostatni moment, w którym należałoby zastosować jakieś zewnętrzne wsparcie dla branży HoReCa. Zwłaszcza dla punktów hotelowo-restauracyjnych, które zostały bardzo mocno dotknięte przez lockdowny w 2020 roku. Wszystkie ograniczenia w działalności czy nawet ostrzeżenia podawane przez media, żeby się nie spotykać, powodują, że ten segment cierpi. Jeżeli nie dostanie wsparcia zewnętrznego, to możemy się obudzić w sytuacji, kiedy zostanie mniej niż połowa spośród znanych i lubianych restauracji – dodaje Andrzej Olkowski, prezes Stowarzyszenia Regionalnych Browarów Polskich. Przedstawiciele branży wskazują, że zapaść w sektorze HoReca bezpośrednio przekłada się na polskie browarnictwo, dla którego jest to kolejny cios, po wprowadzanych w ostatnich latach podwyżkach akcyzy. Już 2020 rok rozpoczął się podwyżką akcyzy o 10 proc., a po raptem dwóch latach – od 1 tycznia br. – weszła w życie kolejna, również 10-proc. podwyżka tego podatku. To zaś spowodowało konieczność weryfikacji planów biznesowych w firmach piwowarskich i nie pozostaje bez wpływu na ceny. – Trzecim ciosem, poniekąd też wynikającym z pandemii, jest obecna sytuacja rynkowa: zdestabilizowane łańcuchy dostaw, ogromna inflacja i wzrost wszystkich kosztów produkcji. Niektóre składowe rosły w tempie trzycyfrowym i to w krótkim czasie – mówi Bartłomiej Morzycki. – Z tymi trzema mocnymi ciosami, które zbiegły się w krótkim czasie, będziemy musieli się mierzyć w bieżącym roku. Wszystko to wpłynie negatywnie na rynek i nie pozwala nam patrzyć w przyszłość zbyt optymistycznie. Mamy nadzieję, że chociaż pogoda nam będzie sprzyjać. Dyrektor generalny ZPPP – Browary Polskie podkreśla, że branża ma potencjał do dalszego wspierania polskiej gospodarki, ale w tej chwili sama patrzy na nadchodzące miesiące z niepokojem, a jej rozwój będzie uzależniony od dalszego przebiegu pandemii, możliwości spotkań towarzyskich i organizacji imprez masowych. – Największy niepokój w branży budzi jednak stale rosnący koszt produkcji piwa. Już w ubiegłym roku mierzyliśmy się z problemem dostępności niektórych surowców, np. aluminium do produkcji puszek, ale też wzrostem cen surowców. Mamy do czynienia z dynamicznym, dwu-, a czasami trzycyfrowym wzrostem wszystkich kosztów produkcji piwa. Jeśli ten trend się nie zatrzyma, to siłą rzeczy będzie musiało przełożyć się na wzrost średniej ceny piwa. A im wyższa cena, tym bardziej rynek będzie spadał – mówi ekspert. Z raportu Deloitte’a wynika, że w 2020 roku w Polsce funkcjonowały łącznie 363 browary stacjonarne i kontraktowe, a 58 było w budowie lub w planach. Te działające – duże, regionalne i rzemieślnicze – wprowadziły na rynek ponad 2 tys. nowych, premierowych piw. – Browary regionalne – łącznie z kraftowymi – mają od kilku do kilkunastu procent udziału w rynku – mówi Andrzej Olkowski. – Ich znaczenie dla lokalnych gospodarek jest tym większe, im mniejsza jest miejscowość, w której jest zlokalizowany browar. W dużym mieście to znaczenie ginie w liczbie różnych innych zakładów, które wpływają na gospodarkę regionu. Natomiast w małych miejscowościach bywa, że taki browar jest największym lub jednym z największych zakładów produkcyjnych, które zatrudniają i dają pracę lokalnym przedsiębiorcom z innych branż. Co istotne, wsparcie browarnictwa dla polskiej gospodarki to nie tylko podatki czy zatrudnienie. W 2020 roku aż 90 proc. materiałów i usług wykorzystywanych przez polskie browary do produkcji piwa pochodziło od krajowych dostawców. W sumie firmy zrzeszone w Związku Browary Polskie zakupiły od rodzimych producentów towary i usługi o wartości prawie 4 mld zł, z czego same zakupy chmielu i słodu uzyskały łączną wartość ponad 340 mln zł. Statystyki pokazują, że równie duże jest też przywiązanie polskich konsumentów do piwa warzonego w Polsce, bo aż 92 proc. całej produkcji trafia właśnie na rodzimy rynek. Źródło: 1 Comment Updated on 22 stycznia, 2018 Rynek piwny nie jest usłany różami. Trud warzenia nie zawsze przynosi pożądane efekty i rzemieślnikom zdarzają się wpadki. Istnieją jednak browary, których nieudane produkty nie są efektem potknięć i wypadków. Wynikają za to z niewiedzy, ignorancji, chciwości czy bezczelności. To właśnie im poświęcony będzie ten cykl – Najgorsze Polskie Piwa. W pierwszym odcinku przyjrzę się legendzie złego piwowarstwa – Browarowi EDI i jego trzem antypiwom – Niefiltrowanemu, Miętowemu i Czekoladowemu. Krótki rys historyczny – wschowski Browar EDI powstał w 1998 roku i od tego czasu nieprzerwanie pozostaje niewielką firmą rodzinną. Nie dystrybuują produktów do sklepów, ale ich stragany to stały punkt jarmarków, festynów i odpustów w całym kraju. Chciałoby się napisać – całe szczęście, gdyż nie bez podstaw EDI wyrobił sobie markę jednego z najgorszych browarów. Dość powiedzieć, że ich główne piwa to: Niefiltrowane, będące lagerem zmieszanym z gęstwą w proporcjach około 1:1 smakowe warianty (np. miętowe, wiśniowe), będące mieszaniną piwa z syropami nadającymi smak i aromat klasyczne jasne i ciemne, różniące się zapewne od pierwszego podpunktu brakiem gęstwy Pół biedy, gdyby były to produkcje nijakie. Wyróżniają się jednak licznymi wadami, a kolorowe warianty straszną tandetną sztucznością. Może EDI ma rację, określając piwa jako wyjątkowe w smaku? Drugich tak złych ze świecą szukać… Jeśli dodamy do tego marketing browaru (o którym jeszcze wspomnę), zyskujemy prawdziwie szkodliwą mieszankę… Forma recenzji będzie raczej klasyczna, ale dla potrzeb serii przyjąłem nową skalę. Stanowi lustrzane odbicie zwykłej, ale jest ujemna. Osobno wystawię ocenę całościową browarowi. Oczywiście, zdarzyć się może, że coś w teście zasłuży na notę dodatnią. Mamy więc przedział od -10 do 10. A oto bohaterowie – niesławne Niepasteryzowane oraz dwie wersje smakowe – Miętowe i Czekoladowe. Zacznijmy od edycji podstawowej. Butelka oczywiście zaskakuje dwufazową zawartością. Trzy czwarte stanowi klarowny płyn, resztę – gęstwa drożdżowa. Na początek spróbowałem nalać piwo bez wzburzania osadu. Nazwa: Niefiltrowane Browar: EDI Styl: Lager Alkohol: 5,6% obj. Temperatura degustacji: 12°C Kolor: jasne złoto, piwo klarowne Piana: dość spora Aromat: kwaśny – octowy, sporo zepsutej, przekiszonej kapusty, wody po ogórkach, skisłego zboża. Sporo fenoli, rzekłbym że nawet chlorofenolu (przyprawowo – aptecznego), wyczuwalny także rozpuszczalnik. Zapach drapie i odrzuca Smak: intensywna, musująca kiszonka ze starą kapustą, ogórkami i kwasem octowym. Wspomniane fenole, rozpuszczalnik, błotna autoliza Goryczka: nieprzyjemna, chemiczna, ale niewysoka Całość: obrzydliwa. Przypomina przeleżały, nadpsuty kebab ze starą, zakisłą surówką, leżący w brudnej, nieklimatyzowanej budce podczas upalnego lata -8,5/-10 Zerknijcie tylko na tę gęstwę w butelce. Co prawda, jest jej dość mało jak na standardy tego piwa, ale nadal przekracza to wszelkie przyjęte normy. Prawdziwa niespodzianka czekała jednak na mnie po 5 – 10 minutach od otwarcia butelki. Osad gwałtownie ruszył w górę, zaczął się rozdrabniać, piwo pienić i bulgotać. W porę udałem się z nim nad zlew. Po utracie połowy zawartości zostałem z mętną paćką. Co robić, pora na test wersji hazy… Kolor: błotnisto – mleczno – mętny, jasnozłoty; w środku pływają grudki drożdżowe Piana: średnia Aromat: to co wcześniej + więcej chemicznych fenoli Smak: to co wcześniej + więcej chemicznego fenolu Goryczka: większa, chemiczna, sztuczna Całość: jeszcze gorzej niż wcześniej -9/-10 Wersja miętowa powstała na bazie jasnego lagera, poprzez dolewkę syropu smakowego. Szkoda, że EDI nie udostępnia szczegółów na temat dodatku, bo każdy z nas miałby szanse poznać półprodukty warte omijania. Nazwa: Miętowe Niepasteryzowane Browar: EDI Styl: Lager Alkohol: 5,6% obj. Temperatura degustacji: 12°C Kolor: zielony, niczym płyn do naczyń znanej marki Piana: mydlana, niczym z płynu do naczyń Aromat: w tle kiszona kapusta, ocet, ogórki. Nad tym mydlana mięta z pły… wiecie skąd. Także nieco sztucznych cytrusów Smak: jak wyżej, mięta i cytrusy, syntetyczne. Mdławy, słodzikowy posmak. Sporo octu, kapusty, ogórków Goryczka: lekka, nieco chemiczna Całość: myślę, że zaszła tu pomyłka i zamiast piwa dostałem butelkę wprost z linii myjącej. Niemniej, tu ocena jest nieco wyższa -7,5/-10, choć muszę obniżyć za reakcję alergiczną po wypiciu -8/-10 Czekoladowe sporo obiecuje. Tu w składzie znajdziemy naturalny wyciąg z kakao! No to teraz już musi być dobrze. Ostatnia szansa na uratowanie honoru firmy. Nazwa: Czekoladowe Niepasteryzowane Browar: EDI Styl: Lager Alkohol: 5,6% obj. Temperatura degustacji: 12°C Kolor: brązowo – miedziany Piana: brak piany, zerowe wysycenie Aromat: dobry Boże, wielkie nieba. Sztuczna, czekoladopodobna polewa tłuszczowo – kakaowa. To jednak wierzchołek góry. Dalej mamy mocno kwaszoną kapustę, karmel i zepsute ziarno. Następnie wyraźny zapach brudnego, przepoconego ubrania oraz fekaliów. Tak, pojawia się woń kupy – czyli można założyć zakażenie mikrobiologiczne Smak: jak aromat. Mdławy, ze sztuczną polewą z tanich, podjełczałych już mikołajków. Kapusta z octem itp. itd. Brudne, zapocone łachmany. Ciepłe, końskie (a może ludzkie?) odchody. Do tego plastik Goryczka: niezauważalna Całość: obrzydliwa. Chyba najgorsza rzecz, jaką piłem w ostatnich 3-4 latach. Takie coś nie powinno opuścić browaru. Nie da się zrobić tak złego piwa przypadkiem -10/-10 Etykiety: jeśli zakładacie, że powyższe są brzydkie, to nie widzieliście tych, które EDI miał dawnej. Te nowe są oczywiście szpetne, ale największym problemem są literówki i błędy stylistyczne. Poza wszystkim, ciężko je rozczytać, a miejsce z datą ważności wieje pustką. To akurat poważne niedociągnięcie. Choć może w tym szaleństwie jest metoda? Po co data przydatności, skoro piwo z browaru wychodzi zepsute… I tu przechodzimy do elementu, który najbardziej bodzie w moje piwne serduszko. Marketing EDIego. Jeśli widzieliście stragan browaru, wiecie jaka panuje tam atmosfera. Na każdym kroku podkreślają, że są małym, rodzinnym browarem (prawda) produkują piwo naturalne, o prawdziwym smaku, bez konserwantów i „chemii” (fałsz) ich produkty są zdrowie i wartościowe dla organizmu (fałsz) Pozwólcie, że pokuszę się o weryfikację tych przechwałek: wszystkie piwa bazowe w Polsce muszą być bez konserwantów dodatki smakowe mogą być syntetyczne (barwniki, aromaty), a często takie syropy są konserwowane chemicznie – vide Somersby piwa wadliwe i zakażone mogą być niekorzystne dla zdrowia, jeśli występują w nich szkodliwe mikroorganizmy, najczęściej powodując rozstrój pokarmowy piwa nie wolno promować jako produktu zdrowotnego Trzeba zauważyć, że EDI celuje w klienta festynowego, który nie posiada znacznej wiedzy o piwie. Potem jesteśmy świadkami tłumów przekonanych że tak smakuje prawdziwe piwo. I tu jest pies pogrzebany – po takich doświadczeniach konsument albo uwierzy browarowi, albo zniechęci się do niekoncernowych produktów. Tak czy owak, nie sięgnie po dobre, kraftowe piwa, a możne nawet zacznie się do nich wrogo odnosić. I to nie koncerny, a właśnie EDI i jemu podobni producenci ścieków są największymi wrogami browarów rzemieślniczych. To właśnie słynne psucie rynku, połączone z oszukiwaniem i brakiem szacunku dla ludzi. Miałem ostatnio sen, że browar ze Wschowej przestał istnieć. Niestety, po przebudzeniu czekała na mnie szara rzeczywistość, a jeszcze jedna, pozostała butelka Niefiltrowanego patrzyła na mnie z lodówki. Jakby chciała zrobić mi i wszystkim konsumentom krzywdę samym wyglądem. Oszczędźcie sobie i innym cierpień i nie sięgajcie nigdy po wypusty EDIego. Niech ten relikt wymrze jak drożdże w jego butelkach. OCENA BROWARU -10/-10 PS: Zaprezentowane stanowisko jest moją prywatną opinią, aczkolwiek zgadzają się ze mną koledzy z branży: Łukasz i Dawid. Logo browaru wykorzystuje w ramach prawa cytatu do recenzji PPS: Jeśli dotarłeś już tutaj, brawo dla Ciebie. Jeśli dzięki temu zaoszczędziłeś parę groszy, rozważ wsparcie akcji BeerOffChallenge Strona poza chmielem używa ciasteczek. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nią cookies. Pamiętaj także, że treści prezentowane na stronie przeznaczone są dla osób pełnoletnichAkceptuję Reject Nie zgadzam się Autor: Jakub Szymanek Data: 22-04-2022, 08:08 Rynek piwa notuje najgorsze wyniki od 10 lat. Jak mówią eksperci, najlepszym sprzedawcą piwa jest pogoda. Czy przełoży się to na poprawę wyników sprzedaży browarów w nadchodzącym sezonie piwnym? Które rodzaje piw będą cieszyć się największą popularnością wśród konsumentów w tym roku? Pogoda najlepszym sprzedawcą piwa. Czy zatem sezon piwny rozpocznie się już w majówkę? / fot. JS Przed nami sezon piwny. Jeśli pogoda dopisze, powinien rozpocząć się już w majówkę. Na które rodzaje piw konsumenci postawią w tym roku? Które segmenty piw będą sprzedawać się najlepiej, a które najgorzej w 2022 roku?Szukasz magazynu do wynajęcia. Zobacz ogłoszenia na – Obserwując branżę piwną od jakiegoś czasu, widać, że piwa bezalkoholowe to trend numer jeden na rynku. Wiąże się to przede wszystkim ze zmianą stylu życia konsumentów w Polsce, w którym ogranicza się konsumpcję alkoholu i jest to według mnie bardzo dobra zmiana, pokazująca, że liczy się smak i jakość. Konsumenci szukają nowych smaków, stąd też widać stale utrzymujący się trend piw z różnorakimi dodatkami, najczęściej z owocami – mówi Michał Sułkowski, autor bloga „Kilka słów o piwie”. – Przy ogólnym wzroście cen, zarówno surowców, opakowań, usług oraz akcyzy, ceny najtańszych piw również będą musiały pójść w górę. Oznacza to, że przy zmniejszającej się różnicy cen między różnymi typami piw, konsumenci będą bardziej skłonni wybierać rzemieślnicze i regionalne piwa, oferujące ekstra wrażenia smakowe, kosztem właśnie najprostszych, najtańszych produktów – dodaje. Zgodny z przedmówcą co do wyborów poszczególnych rodzajów piw przez konsumentów jest Paweł Leszczyński, organizator Warszawskiego Festiwalu Piwa oraz prezes Stowarzyszenia Wolny Kraft. – Coraz popularniejsze są piwa smakowe i bezalkoholowe oraz niskoalkoholowe. To najlepiej rozwijający się segment. Tańsze w produkcji, bardziej odpowiednie na upał. Wraz ze zmieniającym się klimatem i coraz wyższą inflacją Polacy chętniej sięgać będą po tańsze piwa, które wyróżnią się intensywnością smaku, a przy tym nie są zbyt drogie. Gorzej będą sprzedawać się bazowe marki koncernów i droższe eksperymentalne piwa z małych browarów. Już teraz widać wzrost podaży tych piw i zmniejszenie popytu – tłumaczy Paweł Leszczyński. Robert Makłowicz, Janusz Palikot i inne znane osobistości inwestują w rynek piwa Mimo spadku sprzedaży piwa w Polsce, rynek browarniczy pozostaje atrakcyjny dla znanych osobistości. Wiosną tego roku Browar Fortuna uwarzył piwo z Robertem Makłowiczem. Z kolei w poprzednich latach Janusz Palikot i Kuba Wojewódzki stworzyli spółkę produkującą piwo BuH. Dlaczego celebryci angażują się czynnie w sektor piwny? – Rozróżniłbym dwie strony tego fenomenu. Z jednej strony to celebryci próbują monetyzować swoją popularność (Browar Tenczynek ogłosił w 2018 roku serię piw "Za ostatni grosz" stworzonych we współpracy z Romualdem Lipko, ale przykładów jest dużo więcej). Z drugiej strony wielu prawdziwych pasjonatów piwa i rewolucji smakowej wykorzystuje swoją pozycję do tego, aby podzielić się pasją ze swoimi fanami. Łatwo rozróżnić te podejścia. Pierwsze charakteryzuje się mocnym marketingiem, który razem z wyróżniającą nazwą tylko obiecuje produkt innowacyjny, drugie natomiast skutkuje faktycznym stworzeniem nowej jakości. W przypadku Makłowicza to pomysł dodania do piwa mandarynek. Z kolei raper Onar współtworzył piwo z dużą ilością uwielbianego przez siebie chmielu Sabro. Behemoth uwarzył dla swoich fanów lekkie, owocowe, kwaskowe piwo – wymienia Paweł Leszczyński, organizator Warszawskiego Festiwalu Piwa. – Kooperacje między specjalistami, browarami, blogerami są zupełnie normalne w świecie piwa rzemieślniczego, w którym współpraca jest ważniejsza od konkurencji, a połączenie różnych paradygmatów i smaków może dać niesamowity efekt. Natomiast browary, które nie potrafią stworzyć produktu, który wyróżniłby się na rynku swoim smakiem, próbują osiągnąć ten efekt korzystając z marketingowych sztuczek – dodaje. Zdaniem autora bloga „Kilka słów o piwie” wspólny projekt Browaru Fortuna z Robertem Makłowiczem jest bardzo interesującym posunięciem. – W kampaniach największych browarów od lat widać znane osoby, mające nakłonić konsumentów poprzez sympatię do nich do wyboru tego, a nie innego produktu. Byli sportowcy czy aktorzy lub szeroko pojęci celebryci z piwem to najczęściej widoczne połączenia. Wydaje mi się, że kluczowe jest, aby takie połączenie było autentyczne i tak właśnie jest w przypadku Roberta Makłowicza i Browaru Fortuna. Pan Robert niejednokrotnie nawiązywał w swoich materiałach do świata piwa. Łączył piwo z jedzeniem i ma w tym temacie wiedzę. Osobiście jestem fanem tego projektu, bo wszystko w nim pasuje. Z tego co udało mi się dowiedzieć, wspólne piwo cieszy się ogromnym powodzeniem, więc czekamy na więcej – ocenia Michał Sułkowski. – Kolejnym autentycznym i dobrze przemyślanym projektem jest współpraca Browaru Zamkowego Cieszyn i pochodzącego z Cieszyna, zawodnika MMA Jana Błachowicza, w ramach kampanii piwa Noszak. Legendarna Polska Siła, jak mówi się o Janie Błachowiczu, który wychowywał się w okolicy browaru i jest rodzinnie związany z browarem. Zaś jego kolejny pseudonim, czyli Cieszyński Książę, również świetnie łączy się ze znanym z historii Przemysławem Noszakiem, którego wizerunek jest na etykiecie wspomnianego piwa – dodaje bloger. Browary walczą o konsumentów Browary już rozpoczęły przygotowania do tegorocznego sezonu piwnego. W związku z tym możemy spodziewać się kolejnych angaży sławnych ludzi w projekty z browarami jak wspomniana kooperacja Browaru Fortuna z Robertem Makłowiczem. – Wraz ze zmniejszającym się rynkiem piwnym i mniejszą sprzedażą, możemy spodziewać się jeszcze większej ilości podobnych kampanii, bo browary będą musiały jeszcze mocniej walczyć o przyciągnięcie uwagi konsumentów, raz bardziej udanie, raz mniej – mówi autor bloga „Kilka słów o piwie”. Czytaj więcej w strefie premium: Rynek piwa w Polsce: sprzedaż, trendy i prognozy na 2022 rok

najgorsze piwo w polsce